Jak popełnić samobójstwo.

Nie mam po co żyć. Jest beznadziejnie. Nic dobrego mnie nie czeka. Chcę zniknąć. Uciec. Szybko, gdziekolwiek, na zawsze. Nikomu to nie zrobi różnicy. Lepiej im będzie beze mnie. Tylko udaję silnego, mam dość sztucznego uśmiechu. Chcę się zabić. Popełnić samobójstwo, powiesić, skoczyć, podciąć żyły, przedawkować lekarstwa, zastrzelić. Co wybrać? Jak odebrać sobie życie, żeby było skutecznie i nie bolało?

Takie myśli chodzą Ci po głowie? Zostań tu, proszę, jeszcze na chwilę.

Wiem, że chcesz się poddać i czujesz się słaby, ale masz w sobie dużo więcej siły niż Ci się wydaje. Przecież sam pewnie tego nieraz doświadczyłeś. Choćby w drobiazgach – wydawało Ci się, że nie przebiegniesz już ani metra, a zrobiłeś kolejny kilometr, myślałeś na egzaminie, że już nic sobie nie przypomnisz, a nagle coś przychodziło do głowy itd itp. Jesteś w stanie przez to przejść, serio.

Wiem, że wydaje Ci się, że nie ma wyjścia, ale przecież zawsze gdy zamykają się drzwi, zostaje jeszcze okno. Pewnie nie wyobrażasz sobie zmiany sytuacji, ale to naprawdę jest możliwe. Może tylko trzeba sięgnąć na półkę wyżej, a ono już tam na Ciebie czeka. Możliwe też, że to nie przyjdzie od razu, ale ten wysiłek będzie wart podjęcia, obiecuję.

Wiem, że wydaje Ci się, że jesteś sam, a Twoja śmierć nikomu nie zrobi różnicy. Zrobi. Jesteś jedyny i wyjątkowy. Nie chcę już patrzeć na ten potworny ból rodziców, którzy stracili w ten sposób dziecko. Nie chcę więcej widzieć jak się zamykają i popadają w rozpacz. Nie chcę słyszeć łamiącego się głosu przyjaciół. Nie chcę czuć tego wszystkiego, co zostawia ze sobą strata kogoś w ten sposób.

Wiem, że wydaje Ci się, że jesteś niepotrzebny. Przypomnij sobie znowu drobiazgi – pożyczyłeś komuś notatki, podałeś dziecku piłkę, zrobiłeś herbatę, zatroszczyłeś jakkolwiek? Na pewno. A wiesz, że nikt inny by tego nie zrobił? Nikt inny by tego TAK nie zrobił. Jesteś potrzebny.

Wiem, że wydaje Ci się, że jesteś beznadziejny. Guzik prawda. Założę się, że masz jakiś talent, który nawet jeśli nie pozwala na bycie wybitnym specjalistą, to przynajmniej daje radochę i poczucie spełnienia. Jest na tym świecie tak wiele rzeczy, którymi można się pasjonować. Znajdź tę pasję, albo przynajmniej małe hobby, zainteresowanie i poświęć temu jakiś kawał swojego serca.

Życzę Ci wiary – bo ona daje piękną perspektywę (również na to życie tu i teraz!), życzę nadziei – bo ona pozwoli Ci się podnieść, życzę miłości – prawdziwej, unoszącej.

Daj sobie pomóc. Proszę. Zadzwoń pod jeden z tych numerów:

116 123 – Telefon zaufania dla osób dorosłych w kryzysie emocjonalnym
22 425 98 48 – Telefoniczna pierwsza pomoc psychologiczna
116 111 – Telefon zaufania dla dzieci i młodzieży
801 120 002 – Ogólnopolski telefon dla ofiar przemocy w rodzinie Niebieska Linia
800 112 800 – Telefon Nadziei dla kobiet w ciąży i matek w trudnej sytuacji życiowej
[email protected] – a to mój mail. Nie jestem specjalistką, ale wysłucham, gdy zechcesz.

Modlę się za Ciebie.

——————————

Ta akcja to takie hakowanie Googla, żeby w pierwszych wynikach wyszukiwania pokazywał pozytywne treści.  Zapoczątkował ją Stay Fly. Dzięki za inspirację!

Masz bloga? Dołącz. Tutaj szczegóły.

Na 100%!

Rozczarowanie, śmierć, choroby, cierpienie, poczucie porażki, odrzucenie, zawód na sobie samym. Sporo ich dookoła nas i w nas samych. Tak się składa, że ich natrętna obecność nie wystarcza i często przyprowadzają ze sobą jeszcze jednego nieproszonego gościa – groźną pokusę ucieczki od wszystkiego i przyjęcia postawy niewychodzenia z siebie.

No bo przecież gdyby nie angażować się w żadną znajomość byłoby tyle łatwiej… Nie ufając nikomu, nie rozczarowywalibyśmy się tak często… Bez ryzyka byłoby po prostu bezpiecznie! Strefa komfortu wabi.

Tylko, że nie do tego jesteśmy jako chrześcijanie powołani. My mamy dawać z siebie 100%. W Miłości przede wszystkim. I to nawet wbrew logice. Jezus nam to przecież pokazał! Umarł za nas nie mając żadnej pewności, że przyjmiemy ten dar. Pokochał pierwszy. Nie tracił ani chwili, by dać odczuć ludziom, że są dla Niego najważniejsi.

Utknięcie w pustce do niczego nie prowadzi. Nie można ze strachu przed utratą zamknąć się na piękno. Nie można pogrążyć się w braku nadziei, choćby wszystko pokazywało, że już nic się nie zmieni. Nie można żyć bez miłości, nawet jeśli miałaby wiązać się z cierpieniem, ranami, odrzuceniem. Wszystko jest darem. Musimy uczyć się pokory, żeby umieć oddać to, co dostajemy jako łaskę. I to w takim stopniu, żeby powtarzać za Hiobem „Choćby mnie zabił Wszechmogący – ufam”.

„Kochać — to znaczy być narażonym na cierpienie. Pokochaj cokolwiek, a niewątpliwie coś schwyci twoje serce w kleszcze; może ono nawet pęknąć. Jeśli chcesz być pewien, że pozostanie nietknięte, nie powinieneś go nikomu oddawać, nawet zwierzęciu. Opakuj serce starannie w ulubione nawyki i drobne przyzwyczajenia, unikaj wszelkich komplikacji, zamknij je bezpiecznie w szkatułę czy trumnę swego egoizmu. Ale w tej szkatule, bezpiecznej, ciemnej, nieruchomej i dusznej serce się zmieni. Nie pęknie, ale stanie się nietłukące, niedostępne, nieprzejednane. Alternatywą tragedii lub co najmniej ryzyka tragedii jest potępienie. Piekło to jedyne miejsce poza niebem, gdzie jest się całkowicie zabezpieczonym przed całym ryzykiem i wszystkimi perturbacjami miłości.” C.S. Lewis

„Nigdy człowiek nie jest tak wielki, jak wtedy gdy klęczy”

Kubeł zimnej wody nam Pan Jezus wylewa dzisiaj na głowę. Dryyyyń! Jak głośny budzik tuż nad głową wyrywa z poczucia bycia zawsze „naj”

Pierwszy obraz, który pojawia mi się w głowie przy słowie „pokora” to człowiek na kolanach. Od tego też się migamy. Niby klęczymy, ale jakoś tak niedbale. A to przykucniemy. A to usiądziemy na stópkach. Albo na szybko, jakby ktoś nam pod nogi gorące węgle położył. Szukamy niewiadomojakiego wyrażenia miłości, a samym tym można pięknie pokazać Panu Bogu swoje oddanie, wyrazić uznanie Jego wielkości i swojej przed Nim małości.

W czym jeszcze znaleźć pokorę?

W służbie. Poświęcenie dla drugiego człowieka to nie musi być od razu wolontariat 12 godzin na dobę. Ważniejsze od wielkich dzieł ewangelizacyjnych może być okazanie zrozumienia, zapytanie „co jest nie tak” czy zaparzenie herbaty. Chodzi o ofiarowany czas, czy zwykłą pamięć. To odwraca od patrzenia na „ja”, manipulacji, egocentryzmu i wyrachowania – czyli kompletnego zaprzeczenia miłości. „Radosnego dawcę miłuje Bóg”

W łagodności. „Uczmy się od Niego, by się nie uskarżać, nie złościć, nie tracić wobec nikogo cierpliwości, nie żywić w sercu niechęci do tych, o których sądzimy, że wyrządzili nam krzywdę, lecz znosić siebie wzajemnie (…) i kochać wszystkich. Rozumiecie? Wszystkich, także tych, którzy nam czynią coś złego, przebaczyć im i modlić się także za nich, bo może w oczach Bożych są lepsi od nas” (JanXXIII)

W posłuszeństwie. Pokora zaczyna się od usłyszenia i słuchania. Ludzi i Boga. A ze słuchania rodzi się posłuszeństwo. Cóż wiele mówić. Tak często można zobaczyć postawę „Co mnie interesują przykazania – według mnie…”, „Nie obchodzi mnie, że Kościół mówi inaczej – ja uważam, że…”. Nie chce się nam podejmować wyzwań, lepsze są łatwe rozwiązania. Rozumy pozjadaliśmy i wydaje nam się, że wszystko należy do nas. Tymczasem Jezus nie bez powodu przez swój Kościół zostawia nam konkretne wskazówki i nauczycieli. Działa przez nich, a my wolelibyśmy wszystko nazwać „ludzkim wymysłem” i „zacofanymi zasadami”. „Słuchaj Izraelu”!

W znajomości swoich możliwości i ograniczeń. Nie mamy się poniżać, o nie! Godność ma aż uderzać z naszych uśmiechniętych twarzy. Chodzi o życie według możliwości, nie według ograniczeń, ale będąc tych ograniczeń świadomym.

Dla mnie wspaniałą szkołą pokory są góry. Tam człowiek zmierza się z czymś wielkim, wręcz majestatycznym. One pokazują jak niewiele możemy sami. Często trzeba zaufać człowiekowi, jeśli nie łącząc się z nim liną, to chociażby wyciągając rękę w nadziei, że się nie zachwieje. Góry udowadniają, że nie należą do nas, bo nie da się nie zgodzić na ich porządek natury. Należy przyznać im, że są tak piękne jak i niebezpieczne, wystarczy pogoda by okazały jak silniejsze są od nas. Nagradzają możliwością pokonania własnych słabości, ale jednocześnie wymagają przygotowania, trenowania i odpowiedniego dobierania stopnia trudności tras. W górach też pokora pomaga nam się zachwycić, wzruszyć niesamowitością stworzenia.

Jako modlitwę wyrażającą pokorę polecam słowa zostawione przez św. Ignacego w Ćwiczeniach Duchowych. Wyrażają pełne zaufanie i oddanie.


 

„Zabierz Panie i przyjmij całą moją wolność,
pamięć moją, mój rozum i całą moją wolę,
wszystko, co mam i co posiadam.…
Ty mi to, Panie, dałeś, Tobie to zwracam.
Wszystko jest Twoje.
Rozporządzaj tym według Twojej woli.
Daj mi tylko miłość Twoją i łaskę,
a to mi wystarczy.”

Musicie od siebie wymagać, nawet gdyby inni nie wymagali!

Nie bez powodu przy bierzmowaniu wybrałam na swoją patronkę św. Faustynę. Aż ciężko mi ująć czym właściwie dla mnie jest Miłosierdzie Boże. Szalona tajemnica niesprawiedliwości. Najpiękniejszy skandal. Bezgraniczna dobroć i łaskawa miłość zadziwiająca z dnia na dzień coraz bardziej. Nigdy nie skreśla, zawsze chce być jak najbliżej, kocha najbardziej na świecie. Chce przyciągnąć do siebie mimo, pomimo i wbrew.

Dlatego nie mogę pojąć kiedy ktoś je odrzuca. Perfidnie, lecz nie wprost. Pod piękną przykrywką rozgłaszania wszem i wobec Jego dobroci, jednocześnie rezygnując ze stawiania sobie wymagań, a czasem nawet wręcz przeciwstawiając się Jemu. Jakby Jego miłosierdzie zdejmowało z nas wszelkie zadania „no bo przecież On i tak wybaczy mi jak upadnę”. Tymczasem On kocha i dlatego wymaga. Jest dobrym Ojcem, który chce uczyć i zbawić, ale nie wbrew nam. Pomaga nam się podnosić z upadków i jest z nami mimo wszystko, ale jest też Mądrością i Sprawiedliwością, więc dlaczego tyle ludzi odnosi się do Niego jak do „maszynki do wybaczania”? Sama nie jestem bez winy, przewracam się strasznie często, nie rzucę kamieniem, nie chcę osądzać – zupełnie nie o to mi chodzi. Boli mnie po prostu, jak traktuje się Osobę mi ukochaną.

Poza tym to, że mamy się od Niego uczyć miłości do każdego człowieka nie wyklucza się z tym, żeby zło nazywać złem. A może w jakimś stopniu nawet na tym m.in. ma też polegać, by pomóc w nawróceniu… Nie musimy się lubić, ale mamy kochać, czyli życzyć dobra, czyli zbawienia. Tymczasem, gdy w jakikolwiek sposób zwróci się komuś uwagę, na to że to co robi jest nie w porządku można być oskarżonym o nie-miłosierdzie, skreślanie człowieka z góry, niezrozumienie, palenie na stosie, zgrywanie świętego. I nie mówię tu o rzeczywistym złorzeczeniu i wypowiadaniu słów, których co najmniej nie przystoi chrześcijaninowi, a zwykłym przyznaniu, że „coś tu chyba nie gra” albo zapytaniu o powód takiego, czy innego postępowania.

Co gorsza, czasem nawet nie trzeba nic mówić, wystarczy, że żyje się inaczej. Ten „upadający” wypomina wtedy, że niepotrzebnie sztywno trzymasz się wydumanych zasad, nie znasz prawdziwego Boga i jesteś zacofany. Ze średniowiecza wręcz. Najsmutniejsze, że zazwyczaj tymi wydumanymi zasadami jest bycie w zgodzie ze sobą i nauką Kościoła, a to, że ich przestrzegasz wypomina Ci inny katolik…

To trudny temat. Nie wiem czy jestem do niego kompetentna. Ale to siedzi gdzieś we mnie. Szukam, pytam, zastanawiam się. A do zastanawiania najlepsze jest dla mnie pisanie.

Wakacyjny fitness

Są takie okresy w roku szczególnie sprzyjające zmianom. Któż nie zna noworocznych, czy od-poniedziałkowych postanowień. Wakacje też tak działają.Sporo z nas pewnie zechce polepszyć formę fizycznej. Tyle, że duża ilość wolnego czasu lubi być zdradliwa… Rozleniwia. A tu w formie duchowej szczególnie warto pozostać. Jak się duchowo zdyscyplinować?

1.Msza Święta częściej niż raz w tygodniu.
Takie proste, a takie trudne. Powodów do tego, by jednoczyć się z Nim jak najczęściej jest mnóstwo. Przede wszystkim ten kawałek chleba staje się Bogiem, który za Tobą tęskni. Tam na ołtarzu Jezus umiera tak samo jak wtedy i pragnie byś towarzyszyła Mu w męce. Jest też powód bezpowodowy 🙂 Po prostu kochając każda okazja do spotkania jest najpiękniejszym wydarzeniem.

Z mroku mojego życia, tak bardzo zawiłego, stawiam przed Tobą jedną wielką rzecz, którą trzeba kochać na ziemi: Najświętszy Sakrament (…). Tam znajdziesz romantyzm, chwałę, honor, wierność, prawdziwą ścieżkę wszystkich swoich miłości na świecie i coś więcej: Śmierć, dzięki boskiemu paradoksowi tę, która kończy życie i żąda oddania wszystkiego, a jednak dzięki smakowi (lub przedsmakowi) której można utrzymać to, czego poszukujesz w ziemskich związkach (miłość, wierność, radość) lub nadać im ten charakter rzeczywistości, wiecznej trwałości, której każdy człowiek pragnie z głębi duszy.” J.R. Tolkien

„Jedynym lekiem na słabnącą wiarę jest komunia. Choć niezmiennie jest samym sobą, doskonałym, pełnym i nietkniętym, Przenajświętszy Sakrament nie działa całkowicie i raz na zawsze dla nikogo z nas. Podobnie jak akt Wiary, musi być ciągły, wzrastać przez praktykowanie. Częstość przynosi najlepsze efekty.” J.R. Tolkien

2.Brewiarz
Liturgia godzin to prawdziwe bogactwo Kościoła, od którego świeccy czasem zupełnie niepotrzebnie uciekają. A to przecież oddanie tego, co może traktujemy jako jeden z naszych największych skarbów – czasu. Poświęcenie, ba – uświęcenie go! Gdy wydaje się, że brakuje słów, albo nie chce się mówić, to w nim jest otucha. Psalmy są niesamowicie ludzkie! Zaryzykowałabym stwierdzenie, że można w nich znaleźć odbicie wszelkich emocji. Smutek, radość, strach, niepewność, opuszczenie… W dodatku odmawiając przynajmniej jedną jego część dziennie – jutrznię, nieszpory, albo kompletę mamy kontakt ze Słowem z Pisma Świętego.

To propozycje codzienne. Nie zastępują całkowicie oczywiście rozmowy z Nim jak Przyjacielem, ale i tak mają swoją szczególną wartość. Przede wszystkim potrafią utrzymać nasz wzrok duchowy skierowany na Niego. Są wyjątkowym darem od nas, bo mimo że czasem w totalnym zmęczeniu, roztargnieniu czy niechęci wydają się bezsensowne wtedy szczególnie wyrażają miłość. Przez regularność utrzymują nasz duchowy wzrok skierowany wprost na Niego. A wtedy wszystko jest ok. Nawet jak nie jest.

Wakacje szczególnie sprzyjają też ignacjańskiemu „widzeniu Boga we wszystkim”. Podróżujemy, zwiedzamy, zachwycamy się różnymi miejscami. Góry, morze, jeziora, rzeki…. Ile Miłości musi mieć ten Artysta by stworzyć tak niesamowite dzieła… Jaką wartością nas obdarzył skoro postawił nas ponad nimi? „Stworzył je bowiem Twórca piękności, a jeśli ich moc i działanie wprawiły ich w podziw – winni byli z nich poznać, o ile jest potężniejszy Ten, kto je uczynił. Bo z wielkości i piękna stworzeń poznaje się przez podobieństwo ich Stwórcę?” Mdr 13,3-5

Hen wysoko!

Jezus idzie dalej. Nie opuszcza nas, o nie. Zostawia obietnicę na przyszłość. Przyrzekł apostołom, że da im amunicję potrzebną w dalszej drodze. Oni potraktowali to mega poważnie, skoro zamiast rozpaczać, że ich Pan odchodzi zaczynają się tak cieszyć. Jezus wstępuje do Nieba, a w nich wstępuje wielka radość. I w nas też powinna!

Najlepsze jest przed nami! Jezus chce byśmy pięli się coraz wyżej. W Nim wszystko ma swój drugi rozdział. To dlatego uczy nas kochania już na ziemi, bo w Niebie Miłość będzie miała swój Sequel. Niewyobrażalnie piękny, bez tych wszystkich tutejszych obaw i niepewności. Miłość do Boga, którego spotkamy twarzą w twarz i do ludzi, którą w nieznany jeszcze sposób odkryjemy na nowo.

Już za tydzień Uroczystość Zesłania Ducha Świętego. Którego z Jego darów teraz najbardziej potrzebujesz? Proś, by przyszedł i pomógł Ci rozwijać skrzydła i wzbijać się na nich hen wysoko!

„Gdybym odkrył w sobie pragnienie, którego żadne na tym świecie doświadczenie nie mogłoby zaspokoić, to najtrafniejszym wyjaśnieniem tego zjawiska byłaby myśl, że zostałem stworzony, by żyć w innym świecie.” C.S. Lewis

„But my faith sees the invisible,
Looks into the soul that come across the unseen”

Reanimacja: serce-serce.

No skandal! Co to ma znaczyć?! Hahahahahah żenada jakaś, żeby sobie tak pozwalał… Niezły obciach. Ej co on robi w ogóle, ja bym się do nich nawet nie zbliżył, wstyd. Pff mówi, że jest Bogiem a gada z prostytutkami. Tego to jeszcze nie było!

Nie tylko dla faryzeuszy miłosierdzie było aferą. My też się nie raz zachowujemy jak starszy syn oburzony, że ojciec czule przyjmuje młodego po tym, jak on nie dość, że stracił mnóstwo pieniędzy na głupoty to jeszcze sam się skalał jedząc to, co najgorsze dla nich zwierzęta. Kochający, czysty tata przytula brudnego, mizernego i pewnie cuchnącego jeszcze chłopaka. „Ja jakoś nigdy nikogo nie zabiłem, nie zgwałciłem, nie okradłem, a to tamci najgorsi zawsze opowiadają jak to Cię po nawróceniu doświadczyli.
I może jeszcze będą mieli kiedyś lepiej, co? Super po prostu! To niesprawiedliwe.”

Gdyby Bóg był sprawiedliwy w naszym rozumieniu dosłownie nie mielibyśmy życia. Na szczęście „drogi Jego nie są drogami naszymi, a myśli Jego myślami naszymi”.

To nie jest tak, że musimy teraz cynicznie robić to, co najgorsze żeby później wielce się zmienić. Nie o to chodzi. Sęk w tym, żeby dostrzec syf w sobie. Twoje oszczerstwa, kłamstwa i obmowy też mogą kogoś uśmiercić. Nie dosłownie, jasne, ale św. Jan pisze, że „ Każdy, kto nienawidzi swego brata, jest zabójcą” 1 J 3,15

Nasz Bóg. Odrzucony Kamień stał się Fundamentem Nie po to, byśmy cały czas przeżywali grzechy i zranienia z przeszłości, ale wręcz przeciwnie – po to żeby się ruszyć do przodu. Uwierzyć, że on nas wypalił od nowa jak rozbity dzban. Jest silniejszy od naszej niechęci, możemy sobie zamykać drzwi i okna, a On przyjdzie mimo to. Woda miłosierdzia zawsze znajdzie szczelinę, przez którą może się wlać. Po zanurzeniu w niej nie ma już pozostałości po rozsypce, bo On powołuje nas jako nowe stworzenie.
W sakramencie pojednania zaprowadza pokój między cząstkami nas samych. Swoim zmartwychwstaniem „czyni wszystko nowe”. Reanimuje metodą serce-serce.

„Tylko ktoś, kto doświadczył pieszczoty czułego miłosierdzia, jest szczęśliwy i swobodny przed Bogiem”. (Papież Franciszek)

Doznanie Miłosierdzia to rewolucja, a jej plonem są słowa „Jezu ufam Tobie” . One zmieniają kierunek z nieufności, którą człowiek zmącił boski porządek już w raju na zaufanie, zgodzenie się nie tylko na to czego się spodziewamy, ale na o wiele więcej. Jego jedynym oparciem jest obietnica, piękna jest ta bezwarunkowość.

„Kiedy dusza zbliża się do Mnie z ufnością, napełniam ją takim ogromem łaski, że sama
w sobie tej łaski pomieścić nie może, ale promieniuje na inne dusze.” (Dz 1074)

 

No man shows greater love
Than when a man
Lays down his life
For his beloved

I left his arms empty and tied
Outstretched for me until he died

Here I’m alive
And I don’t have the right
He gave me the right
Costing him his life
New mercies in the morning”

Chrystus zmartwychwstał!

Wierzysz w to, że Ten Sam, który tyle przecierpiał, umarł i zmartwychwstał przychodzi do Ciebie dzisiaj i codziennie w małym opłatku chleba? Ten sam Zwycięzca! TEN SAM BÓG!

Tak samo przechodzi przez zamknięte drzwi. Tak Samo zmartwychwstaje w Tobie. Okazuje najwięcej miłości, gdy najmniej na to zasługujemy. Bo przecież zdradziliśmy…
A On jest tak skandalicznie dobry! Nadzieja, której uczył okazuje się nie być złudna, bo po tym jak w kurzu bitwy wydawało się, że upadł i już się nie podniesie On jednak wstaje.

Król Wszechświata uznał życie człowieka, za warte tego by się poniżyć i je uratować. Nasz Adwokat wstawił się za Tobą i dał się uwięzić, by Ciebie puścić wolno.

„Wait! No more!”
Suddenly another takes the stand…
My Advocate!
To plead my case, a perfect, blameless Man…

„I will take his penalty
(I’ll pay his price)
Place the judgment all on me
(Not guilty)
And let him go free!”

Triduum Paschalne.

„Jest takie czekanie, które jest już spotkaniem,
Jest taka ciemność, która jest już światłością,
Jest taka cisza, w której słyszysz Niesłyszalnego”

Nie zagłuszaj Go!

Niech to Triduum będzie prawdziwym Spotkaniem ze Światłością.
Doświadczeniem ciszy, w której Go usłyszysz przez

Miłość „Umiłowawszy swoich na świecie, do końca ich umiłował” 
Służbę „Jeżeli więc Ja, Pan i Nauczyciel, umyłem wam nogi, to i wyście powinni sobie nawzajem umywać nogi”

Wolność „Nań chłosta zbawienna dla nas, a w Jego ranach jest nasze zdrowie”
Zaufanie „Przybliżmy się więc z ufnością do tronu łaski, abyśmy otrzymali miłosierdzie i znaleźli łaskę dla /uzyskania/ pomocy w stosownej chwili.”
Pokorę „Dla nas Chrystus stał się posłuszny aż do śmierci, a była to śmierć krzyżowa. Dlatego Bóg wywyższył Go nad wszystko i dał Mu imię, które jest ponad wszelkie imię.”
Prawdę „Tak, jestem królem. Ja się na to narodziłem i na to przyszedłem na świat, aby dać świadectwo prawdzie. Każdy, kto jest z prawdy, słucha mojego głosu.” 

Odnowienie „I dam wam serce nowe i ducha nowego tchnę do waszego wnętrza,”
Życie! „Tak i wy rozumiejcie, że umarliście dla grzechu, żyjecie zaś dla Boga w Chrystusie Jezusie.”

To tylko nieliczne ze Znaków, w których On przychodzi w tym świętym czasie… Bądź Wielkanocnym Detektywem i wyśledź ich jak najwięcej! A potem…? Oj On już Ci powie co z nimi zrobić 😉

O puzzlach.

Rzeczy lubią się gubić. Właściwie to nie tylko rzeczy. Gubią się części nas. My sami.

No bo czy nie jest tak, że czasem wydaje Ci się, że straciłaś jakiś kawałek siebie? Że jakaś pasja już nie wróci. Że któreś z uczuć minęło bezpowrotnie. Że sama jesteś daleko od siebie. Jakbyś się nie znała. Czasem brakuje Ci po prostu czegoś niewytłumaczalnego. Jesteś zagubiona bardziej niż Kate czy Jack w Lost’ach 😉

Dobrze, że jest Ktoś, kto wie czego brakuje. Skleja rozsypaną układankę w jedną całość. Nieraz dodaje składnik, wydający się zgoła burzyć porządek jeszcze bardziej. Ale oj, wie On co robi! Czasem brakującym puzzlem jest Osoba, niekiedy umiejętność, innym razem ogień w Tobie samej, zapał, czy radość z codzienności. Często daje też coś, co ciężko nazwać, a co wpasowuje się w jakiś kawałek serca.

Przyjdź do Niego ze swoją tęsknotą. Powiedz o tym pragnieniu. Wykrzycz, wypłacz, wypisz, wymaluj. Pozwól się odbudować.

„Jesteście zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, a kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim złączona cała budowla wzrasta, aby stać się świętą w Panu świątynią. W Nim także wy wspólnie budujecie aby być mieszkaniem Boga w Duchu”. /Ef 2,20-22/

„I’m here again
A thousand miles away from You
A broken mess, just scattered pieces of who I am
I tried so hard
Thought I could do this on my own
I’ve lost so much along the way

Then I’ll see Your face
I know I’m finally Yours
I find everything I thought I lost before
You call my name
I come to You in pieces
So You can make me whole

I’ve come undone
But you make sense of who I am
Like puzzle pieces in Your eye”