„Nigdy człowiek nie jest tak wielki, jak wtedy gdy klęczy”

Kubeł zimnej wody nam Pan Jezus wylewa dzisiaj na głowę. Dryyyyń! Jak głośny budzik tuż nad głową wyrywa z poczucia bycia zawsze „naj”

Pierwszy obraz, który pojawia mi się w głowie przy słowie „pokora” to człowiek na kolanach. Od tego też się migamy. Niby klęczymy, ale jakoś tak niedbale. A to przykucniemy. A to usiądziemy na stópkach. Albo na szybko, jakby ktoś nam pod nogi gorące węgle położył. Szukamy niewiadomojakiego wyrażenia miłości, a samym tym można pięknie pokazać Panu Bogu swoje oddanie, wyrazić uznanie Jego wielkości i swojej przed Nim małości.

W czym jeszcze znaleźć pokorę?

W służbie. Poświęcenie dla drugiego człowieka to nie musi być od razu wolontariat 12 godzin na dobę. Ważniejsze od wielkich dzieł ewangelizacyjnych może być okazanie zrozumienia, zapytanie „co jest nie tak” czy zaparzenie herbaty. Chodzi o ofiarowany czas, czy zwykłą pamięć. To odwraca od patrzenia na „ja”, manipulacji, egocentryzmu i wyrachowania – czyli kompletnego zaprzeczenia miłości. „Radosnego dawcę miłuje Bóg”

W łagodności. „Uczmy się od Niego, by się nie uskarżać, nie złościć, nie tracić wobec nikogo cierpliwości, nie żywić w sercu niechęci do tych, o których sądzimy, że wyrządzili nam krzywdę, lecz znosić siebie wzajemnie (…) i kochać wszystkich. Rozumiecie? Wszystkich, także tych, którzy nam czynią coś złego, przebaczyć im i modlić się także za nich, bo może w oczach Bożych są lepsi od nas” (JanXXIII)

W posłuszeństwie. Pokora zaczyna się od usłyszenia i słuchania. Ludzi i Boga. A ze słuchania rodzi się posłuszeństwo. Cóż wiele mówić. Tak często można zobaczyć postawę „Co mnie interesują przykazania – według mnie…”, „Nie obchodzi mnie, że Kościół mówi inaczej – ja uważam, że…”. Nie chce się nam podejmować wyzwań, lepsze są łatwe rozwiązania. Rozumy pozjadaliśmy i wydaje nam się, że wszystko należy do nas. Tymczasem Jezus nie bez powodu przez swój Kościół zostawia nam konkretne wskazówki i nauczycieli. Działa przez nich, a my wolelibyśmy wszystko nazwać „ludzkim wymysłem” i „zacofanymi zasadami”. „Słuchaj Izraelu”!

W znajomości swoich możliwości i ograniczeń. Nie mamy się poniżać, o nie! Godność ma aż uderzać z naszych uśmiechniętych twarzy. Chodzi o życie według możliwości, nie według ograniczeń, ale będąc tych ograniczeń świadomym.

Dla mnie wspaniałą szkołą pokory są góry. Tam człowiek zmierza się z czymś wielkim, wręcz majestatycznym. One pokazują jak niewiele możemy sami. Często trzeba zaufać człowiekowi, jeśli nie łącząc się z nim liną, to chociażby wyciągając rękę w nadziei, że się nie zachwieje. Góry udowadniają, że nie należą do nas, bo nie da się nie zgodzić na ich porządek natury. Należy przyznać im, że są tak piękne jak i niebezpieczne, wystarczy pogoda by okazały jak silniejsze są od nas. Nagradzają możliwością pokonania własnych słabości, ale jednocześnie wymagają przygotowania, trenowania i odpowiedniego dobierania stopnia trudności tras. W górach też pokora pomaga nam się zachwycić, wzruszyć niesamowitością stworzenia.

Jako modlitwę wyrażającą pokorę polecam słowa zostawione przez św. Ignacego w Ćwiczeniach Duchowych. Wyrażają pełne zaufanie i oddanie.


 

„Zabierz Panie i przyjmij całą moją wolność,
pamięć moją, mój rozum i całą moją wolę,
wszystko, co mam i co posiadam.…
Ty mi to, Panie, dałeś, Tobie to zwracam.
Wszystko jest Twoje.
Rozporządzaj tym według Twojej woli.
Daj mi tylko miłość Twoją i łaskę,
a to mi wystarczy.”