Na 100%!

Rozczarowanie, śmierć, choroby, cierpienie, poczucie porażki, odrzucenie, zawód na sobie samym. Sporo ich dookoła nas i w nas samych. Tak się składa, że ich natrętna obecność nie wystarcza i często przyprowadzają ze sobą jeszcze jednego nieproszonego gościa – groźną pokusę ucieczki od wszystkiego i przyjęcia postawy niewychodzenia z siebie.

No bo przecież gdyby nie angażować się w żadną znajomość byłoby tyle łatwiej… Nie ufając nikomu, nie rozczarowywalibyśmy się tak często… Bez ryzyka byłoby po prostu bezpiecznie! Strefa komfortu wabi.

Tylko, że nie do tego jesteśmy jako chrześcijanie powołani. My mamy dawać z siebie 100%. W Miłości przede wszystkim. I to nawet wbrew logice. Jezus nam to przecież pokazał! Umarł za nas nie mając żadnej pewności, że przyjmiemy ten dar. Pokochał pierwszy. Nie tracił ani chwili, by dać odczuć ludziom, że są dla Niego najważniejsi.

Utknięcie w pustce do niczego nie prowadzi. Nie można ze strachu przed utratą zamknąć się na piękno. Nie można pogrążyć się w braku nadziei, choćby wszystko pokazywało, że już nic się nie zmieni. Nie można żyć bez miłości, nawet jeśli miałaby wiązać się z cierpieniem, ranami, odrzuceniem. Wszystko jest darem. Musimy uczyć się pokory, żeby umieć oddać to, co dostajemy jako łaskę. I to w takim stopniu, żeby powtarzać za Hiobem „Choćby mnie zabił Wszechmogący – ufam”.

„Kochać — to znaczy być narażonym na cierpienie. Pokochaj cokolwiek, a niewątpliwie coś schwyci twoje serce w kleszcze; może ono nawet pęknąć. Jeśli chcesz być pewien, że pozostanie nietknięte, nie powinieneś go nikomu oddawać, nawet zwierzęciu. Opakuj serce starannie w ulubione nawyki i drobne przyzwyczajenia, unikaj wszelkich komplikacji, zamknij je bezpiecznie w szkatułę czy trumnę swego egoizmu. Ale w tej szkatule, bezpiecznej, ciemnej, nieruchomej i dusznej serce się zmieni. Nie pęknie, ale stanie się nietłukące, niedostępne, nieprzejednane. Alternatywą tragedii lub co najmniej ryzyka tragedii jest potępienie. Piekło to jedyne miejsce poza niebem, gdzie jest się całkowicie zabezpieczonym przed całym ryzykiem i wszystkimi perturbacjami miłości.” C.S. Lewis

4 myśli w temacie “Na 100%!

  1. 🙂 W końcu coś nowego się tutaj pojawia. I od razu – z serca. Jest prawie jak dawniej: z serca, do bólu odkrytego, z siebie i z namiętnością do słów. Wracaj do pisania. W pisaniu widać jak bardzo JEMU zależy na tym, abyśmy rozwijali swoje talenty. Abyśmy szli do przodu – jak Gedeon. Jak Ci, których skreślano, a których ON uzdrawiał. Czas nie jest dla Ojca względny czy bezwzględny. Jest Jego. I to On potrafi poprzez znaki pokazywać, że wszystko co wstecz i to czego jeszcze nie widzimy, nie znamy, ma sens.

    „Pokochał pierwszy.” – amen. I to właśnie ta miłość jest ponad Tobą, Mickiewiczem, księdzem z Koszalina czy zakonnikiem z Warszawy. Jest większa niż słowa Szustaka, Rysia czy nawet Franciszka. Jest ukojeniem, w którym mamy się leczyć. Mężczyźni ze swoimi poranionymi od nałogów i brudu sercami, kobiety dotknięte odrzuceniem, brakiem szacunku czy zrozumienia. Pokochał – bo tak pragnął Jego Ojciec. Kochał na zawsze, choć dziś jest dla nas ludzi w ukryciu. To leczenie boli. Jest drogą przez wiele złych nawyków, udawanych prawd czy wymyślonych bożków. Nie jest wygodne i jest jedyną z dróg. Wielu potrzeba czasami całego życia, aby to dostrzec.

    Warto, abyś nie zapominała, że talent jaki posiadasz jest niejako słownikiem, który On Ci ofiarował. Słownikiem Jego samego. Dekoderem, który poprzez który możesz łapać z Nim kontakt i przekazywać innym Jego dobro.

    „Wy jednak nie żyjecie według ciała, lecz według Ducha, jeśli tylko Duch Boży w was mieszka. Jeżeli zaś kto nie ma Ducha Chrystusowego, ten do Niego nie należy.”

    Powodzenia! 🙂

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *