O puzzlach.

Rzeczy lubią się gubić. Właściwie to nie tylko rzeczy. Gubią się części nas. My sami.

No bo czy nie jest tak, że czasem wydaje Ci się, że straciłaś jakiś kawałek siebie? Że jakaś pasja już nie wróci. Że któreś z uczuć minęło bezpowrotnie. Że sama jesteś daleko od siebie. Jakbyś się nie znała. Czasem brakuje Ci po prostu czegoś niewytłumaczalnego. Jesteś zagubiona bardziej niż Kate czy Jack w Lost’ach 😉

Dobrze, że jest Ktoś, kto wie czego brakuje. Skleja rozsypaną układankę w jedną całość. Nieraz dodaje składnik, wydający się zgoła burzyć porządek jeszcze bardziej. Ale oj, wie On co robi! Czasem brakującym puzzlem jest Osoba, niekiedy umiejętność, innym razem ogień w Tobie samej, zapał, czy radość z codzienności. Często daje też coś, co ciężko nazwać, a co wpasowuje się w jakiś kawałek serca.

Przyjdź do Niego ze swoją tęsknotą. Powiedz o tym pragnieniu. Wykrzycz, wypłacz, wypisz, wymaluj. Pozwól się odbudować.

„Jesteście zbudowani na fundamencie apostołów i proroków, a kamieniem węgielnym jest sam Chrystus Jezus. W Nim złączona cała budowla wzrasta, aby stać się świętą w Panu świątynią. W Nim także wy wspólnie budujecie aby być mieszkaniem Boga w Duchu”. /Ef 2,20-22/

„I’m here again
A thousand miles away from You
A broken mess, just scattered pieces of who I am
I tried so hard
Thought I could do this on my own
I’ve lost so much along the way

Then I’ll see Your face
I know I’m finally Yours
I find everything I thought I lost before
You call my name
I come to You in pieces
So You can make me whole

I’ve come undone
But you make sense of who I am
Like puzzle pieces in Your eye”